Redakcja: 1 sierpnia to dla Pani wyjątkowa data. Jak osobiście przeżywa Pani
rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego?
Aleksandra Pitra-Kox: To dla mnie dzień szczególny, pełen wzruszeń i osobistych refleksji i
przemyśleń. Od kiedy pamiętam w moim domu urządzaliśmy Godzinę “W” o 17:00,
towarzyszy nam Lao Che i płyta „Powstanie Warszawskie”, która jest fenomenalnym
wytworem sztuki. W utworze “Godzina W” Tramwajem jadę na wojnę, tramwajem z napisem
“nür für Deutsche”, wiersz Krzysztofa Kamila Baczyńskiego jest wykrzyczany Zanim padłeś
jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką, czy to była kula Synku, czy to serce pękło? Zawsze mam
te same dreszcze. Ta płyta jest pełna emocji, oddaje strach, złość, miłość, prawdę, chęć
walki, zemsty, nieprawdopodobne przeżycia i cierpienia tamtych czasów, brzmienia rockowe
i punkrockowe, ale jednocześnie jest delikatna, subtelna – to prawdziwa sztuka. Dla mnie to
nie tylko dźwięki – to świadectwo. Każdy powinien przesłuchać tej płyty w całości, siedząc
po prostu na krześle i patrząc przed siebie. Albo w samochodzie.
Redakcja: Powstanie to także osobista historia – Pani rodzina również ma w niej
udział.
Aleksandra Pitra-Kox: Tak. Mama mojej mamy to Elżbieta z domu Brym, to ogólnie rodzina
artystów, rzeźbiarzy, ludzi kultury. Stryjkowie “Bracia Brym” mieli przed wojną na
Krakowskim Przedmieściu 14 zakład jubilerski, naprzeciwko kościoła Świętego Krzyża.
Dokładnie tam, gdzie Chrystus wskazuje palcem.
Zbigniew Jerzy Brym, pseudonim “Zdunin” to jeden z dowódców Powstania. Jego opowieść –
jak tworzył kompanię „Żelazna Reduta”, jak utrzymał Dworzec Pocztowy mimo
zmasowanych niemieckich ataków – to nie tylko świadectwo odwagi, ale też strategii,
odpowiedzialności, przywództwa. Dla mnie to nie tylko historia – to krew mojej rodziny, to
głęboka pamięć. Pełne materiały jego historii dostępne są na stronie Muzeum Powstania
[https://www.1944.pl/archiwum-historii-mowionej/zbigniew-brym,515.html].
Mieczysław “Tolimierz” Brym – brat Zbigniewa, był żołnierzem tej samej jednostki. Poległ
niestety 1 sierpnia przed Godziną “W”, w starciu z Bereitschaft des Überfallkommando.

Redakcja: Jak ta pamięć przekłada się na Pani działalność społeczną i kulturalną?
Aleksandra Pitra-Kox: Jestem prezesem Fundacji Sedlaka i członkiem zarządu
Stowarzyszenia „Rodzina `Piaśnicka”. Zainicjowałam i od ponad 8 lat prowadzę projekt
„Piaśnica – kultura miejsca”, w ramach którego upamiętniamy ofiary II wojny światowej, a
zwłaszcza Martyrium Piaśnickie. Współorganizujemy kilkaset wydarzeń rocznie dla kilku
tysięcy odbiorców: maratony pieśni patriotycznych, konkursy literackie, koncerty, wystawy,
spotkania z młodzieżą. Na Pomorzu, gdzie działa Fundacja, a dokładnie w Krokowej
zrealizowaliśmy również pomnik bł. siostry Alicji Kotowskiej z Uczennicą – symbol
niezłomności i wierności wartościom.
Redakcja: Czyli pamięć o Powstaniu Warszawskim i o ofiarach wojny jest dla Pani żywa każdego
dnia, nie tylko 1 sierpnia?
Aleksandra Pitra-Kox: Tak, i zaskakujące dla mnie samej było to, że ja o ofiarach i Piaśnicy myślę nawet
mieszkając w Wietnamie czy na Hawajach. Stowarzyszenie “Rodzina Piaśnicka” zrzesza nie
tylko rodziny ofiar zbrodni piaśnickiej, ale też osoby i podmioty utożsamiające się z celami
misyjnymi Stowarzyszenia. Ja już jestem tak związana z tą “Rodziną”, że rozmyślam o nich i
mam ich w sercu cały czas. Po prostu ich kocham.
Ale zmienia się też moje postrzeganie tych wydarzeń historycznych i ostatnio zaczęłam
patrzeć na nie w kontekście historii całej ludzkości i natury człowieka jako jednostki.
Dlaczego domeną człowieka są nieporozumienia i waśnie i po czasie pokoju znów stoimy u
progu wojny, a może nawet już w niej jesteśmy, tylko nie do końca to rozumiemy. O co
człowiek walczy, skoro wszyscy wszystko mamy i moglibyśmy po prostu żyć szczęśliwie?
Redakcja: Pani działalność edukacyjna sięga dalej niż lokalna pamięć. Jak młodzi reagują na te
inicjatywy?
Aleksandra Pitra-Kox: Z wielką otwartością. Przez lata tysiące młodych ludzi z całej Polski bierze udział w naszych
wydarzeniach edukacji kulturalnej. Widzimy też, jak potrzebne są te spotkania – z żywą
historią, z emocją, z osobistym świadectwem. Ludzie szczególnie lubią odwiedzać Las
Piaśnicki – miejsce masowych mordów na ludności cywilnej w pierwszych miesiącach II
wojny światowej – i wędrować szlakiem historii. Szczególne zainteresowanie jest
spotkaniami z Kustoszem Sanktuarium Piaśnickiego ks. infułatem Danielem Nowakiem,
który łączy przekaz historyczny z tym duchowym.
Redakcja: Co dla Pani osobiście znaczy dziś „Godzina W”?
Aleksandra Pitra-Kox: Zawsze wtedy stanę na baczność. Ale dziś nie tylko wspominając
bohaterskie czyny mojej rodziny, czy ofiarną śmierć setek tysięcy osób. Ja chcę wkładać
realną wartość do życia współczesnych mi ludzi, pomagać im w bieżących wyzwaniach.
Dlatego ze względu na obecną sytuację geopolityczną teraz w Fundacji stawiamy na
działania programu edukacyjnego BEZPIECZNI z zakresu obronności cywilnej i zarządzania
kryzysowego [link do strony:
https://fundacjasedlaka.pl/bezpieczni-program-edukacyjny-z-zakresu-obronnosci-cywilnej-i-z
arzadzania-kryzysowego/ ]
Bo jak mówi motto Stowarzyszenia “Rodzina Piaśnicka” – niech wygrają te wartości, za
które oni oddali życie !
Rozmawiał: Andrzej Sipajło
Data: 1 sierpnia 2025
Dla: BałtyckaTV


























