Spokojną noc w porcie we Władysławowie przerwało dramatyczne zgłoszenie o mężczyźnie, który wpadł do lodowatej wody basenu portowego. Zakrojona na szeroką skalę akcja ratunkowa, angażująca nurków, strażaków oraz jednostki SAR, trwała wiele godzin. Niestety, mimo wysiłku ratowników, nikogo nie odnaleziono. Sprawą zajmuje się teraz policja.
Dramat rozegrał się w nocy z poniedziałku na wtorek (26/27 stycznia 2026 r.). Służby ratunkowe zostały postawione w stan najwyższej gotowości tuż po północy, kiedy wpłynęło zgłoszenie o wypadku w porcie rybackim we Władysławowie.
Nocny alarm i pierwsza faza poszukiwań
Zgłoszenie o osobie, która miała wpaść do wody w porcie we Władysławowie, dotarło do Morskiego Ratowniczego Centrum Koordynacyjnego minutę po północy. Informację przekazała policja. Reakcja była natychmiastowa.
Na miejsce zdarzenia, jak poinformował dyrektor Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa Sebastian Kluska, zadysponowano statek ratowniczy m/s Bryza oraz ratowników z Brzegowej Stacji Ratowniczej we Władysławowie. Warunki były trudne, a presja czasu ogromna, biorąc pod uwagę temperaturę wody w styczniu.
Mimo intensywnych, dwugodzinnych poszukiwań prowadzonych w ciemnościach, nie udało się odnaleźć zaginionego. Aktywne działania przerwano nad ranem, by wznowić je ze zdwojoną siłą w ciągu dnia.
Specjalistyczna grupa nurków w akcji
We wtorek, 27 stycznia, około godziny 13:00, do akcji wkroczyły kolejne siły. Na nabrzeżu portowym pojawili się strażacy z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Pucku oraz ochotnicy z Władysławowa. Kluczową rolę odegrała Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Wodno-Nurkowego, której zadaniem było przeszukanie dna basenu portowego.
– W działaniach bierze udział Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Wodno-Nurkowego, jeden zastęp JRG Puck i jeden zastęp OSP Władysławowo – informował na bieżąco oficer prasowy KP PSP w Pucku mł. kpt. Maciej Kuptz.
Ratownicy, wyposażeni w specjalistyczny sprzęt, skrupulatnie sprawdzali wyznaczony obszar. Wsparcie z wody i lądu zapewniały jednostki SAR oraz lokalni strażacy. Około godziny 15:00 swoje działania zakończyła Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa (SAR). Strażacy kontynuowali pracę jeszcze przez blisko dwie godziny.
Zakończenie działań i dalsze kroki
Tuż przed godziną 17:00, straż pożarna oficjalnie poinformowała o zakończeniu swoich czynności na miejscu zdarzenia.
– Służby zakończyły działania. Niestety nie znaleziono mężczyzny. Dalsze czynności lub ewentualne działania będą podejmowane przez policję – mówił oficer prasowy KP PSP w Pucku mł. kpt. Maciej Kuptz.
Fakt, że nikogo nie odnaleziono, nie zamyka sprawy. Teraz ciężar dochodzenia przejmują funkcjonariusze policji, którzy będą wyjaśniać dokładne okoliczności zdarzenia.



















