Sylwestrowy pożar w Pucku: ogień i woda zabrały mieszkańcom dach nad głową

  • 7 stycznia, 2026

Sylwestrowy wieczór miał być w Pucku czasem radości i beztroskiego wyczekiwania na Nowy Rok. Niestety, dla kilku rodzin mieszkających w sercu miasta, w zabytkowej kamienicy przy ulicy 10 Lutego, stał się koszmarem. W ostatni dzień 2025 roku pożar strawił poddasze ich domu, a woda użyta do gaszenia zniszczyła dorobek całego życia. Dziś, gdy pożarowe zgliszcza zostały uprzątnięte, pozostaje bolesna rzeczywistość i rozpaczliwa potrzeba wsparcia. Dowiedz się, jak możesz pomóc poszkodowanym!

Środa, 31 grudnia 2025 roku, tuż po godzinie 18:00 – ta data i godzina zapiszą się w pamięci mieszkańców Pucka. To właśnie wtedy do służb ratunkowych dotarł sygnał o pożarze w wielorodzinnym budynku przy ul. 10 Lutego. Ogień, który pojawił się na poddaszu, szybko się rozprzestrzeniał, stwarzając realne zagrożenie dla życia i mienia.

Reakcja była natychmiastowa. Do akcji ruszyli strażacy z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Pucku oraz liczne jednostki Ochotniczych Straży Pożarnych z okolicznych miejscowości, takich jak Gnieżdżewo, Kosakowo, Władysławowo, Leśniewo, Strzelno, Połczyn i Żelistrzewo.

– Na początku akcji z ogniem walczyło sześć zastępów straży. Sytuacja była poważna, pożar poddasza nie był opanowany – relacjonował mł. kpt. Maciej Kuptz, oficer prasowy PSP w Pucku.

W kulminacyjnym momencie, z żywiołem walczyło kilkadziesiąt osób i dziesięć zastępów straży pożarnej. Aby skutecznie monitorować sytuację i kierować działaniami, strażacy wykorzystali drona, a także specjalistyczny sprzęt ODO. Najważniejszą wiadomością tamtej nocy było to, że osiem osób zdołało bezpiecznie opuścić budynek jeszcze przed przyjazdem służb ratunkowych. Nikomu nie stała się fizyczna krzywda, jednak straty materialne okazały się druzgocące. Ogień udało się opanować po godzinie 20:30, ale dogaszanie i prace rozbiórkowe trwały do późnych godzin nocnych, zwiastując mieszkańcom początek zupełnie innej, równie trudnej walki.

Woda zabrała to, czego oszczędził ogień: drugi cios dla mieszkańców

Chociaż ogień szalał na dachu i poddaszu, jego konsekwencje odczuli wszyscy lokatorzy kamienicy. Tysiące litrów wody, użytej do gaszenia pożaru, przelały się przez stropy, doszczętnie niszcząc mieszkania na niższych kondygnacjach. Woda wdzierała się wszędzie – lała się z żyrandoli, niszczyła tynki, meble, sprzęt AGD i bezcenne pamiątki rodzinne.

– Wydawało się, że będzie to Sylwester taki sam jak wszystkie inne. Nagłe pukanie strażaków do drzwi: 'Ewakuacja, proszę na chwilę wyjść’. Moja rodzina zdążyła się tylko ubrać i wziąć psa. W jeden moment zostali bez domu. W Sylwestra. W mrozie – opowiada Patrycja Grzenkowicz, której bliscy mieszkali na parterze.

Mieszkanie jej rodziny, niedawno wyremontowane z ogromnym trudem i nakładem środków przez zmarłego tatę Patrycji, teraz nadaje się do kapitalnego remontu. Konieczne jest skucie tynków, zerwanie podłóg i wymiana stropów. Rodzina otrzymała lokal zastępczy, jednak jest on jednopokojowy, pozbawiony wyposażenia i również wymaga prac remontowych.

Historie poszkodowanych rodzin: choroby, brak środków i stracone nadzieje

Pożar w Pucku to nie tylko liczby i straty materialne, ale przede wszystkim ludzkie dramaty. W równie trudnej sytuacji znalazła się rodzina 17-letniej Martyny. Ich mieszkanie, świeżo po generalnym remoncie, zostało całkowicie zalane. Zniszczone są meble, ściany i sufity, a wszechobecna wilgoć grozi rozwojem niebezpiecznych grzybów. Rodzina otrzymała lokal zastępczy, który niestety jest za mały dla czterech osób. Sytuację dodatkowo komplikuje choroba nastolatki – cukrzyca typu 1, która generuje stałe, wysokie koszty leczenia.

Dramat dotknął także Brygidę Maciejewską, samotną emerytkę mieszkającą po sąsiedzku.

– Zamiast witać Nowy Rok z nadzieją, stałam przed blokiem w kapciach i cienkim sweterku, patrząc na rozgrywający się dramat – wyznaje. Seniorka, która zmaga się z chorobami serca i cukrzycą, straciła dorobek życia. Jej niska emerytura nie pozwala na wyposażenie lokalu zastępczego ani na zakup podstawowych sprzętów, takich jak łóżko czy pralka.

Jak pomóc ofiarom sylwestrowego pożaru w Pucku?

Mieszkańcy Pucka i całego powiatu puckiego wielokrotnie udowadniali, że w obliczu tragedii potrafią się zjednoczyć i okazać niezwykłą solidarność. Poszkodowane rodziny potrzebują teraz naszego wsparcia bardziej niż kiedykolwiek. Konieczne są środki na generalne remonty mieszkań, osuszanie budynków, zakup podstawowego wyposażenia, ubrań, leków i wszelkich przedmiotów codziennego użytku.

W internecie, dzięki zaangażowaniu bliskich i przyjaciół, ruszyły zbiórki na rzecz pogorzelców. Każda, nawet najmniejsza wpłata, przybliża te rodziny do odzyskania bezpiecznego dachu nad głową i powrotu do normalności.

Jak możesz pomóc?